Ściąganie, czy jak kto woli – oszukiwanie, jest w polskiej rzeczywistości szkolnej chlebem powszednim. Nie znaczy to oczywiście, że trzeba ten chleb konsekwentnie wypiekać i czynić z niego podstawę szkolnego menu. Ale czy istnieje ściąganie w sieci? Pytanie… W artykule charakteryzuję zjawisko ściągania w Internecie i opiszę pewne strategie radzenia sobie z oszukiwaniem w sieci.Ściąganie, czy jak kto woli - oszukiwanie, jest w polskiej rzeczywistości szkolnej
chlebem powszednim. Nie znaczy to oczywiście, że trzeba ten chleb konsekwentnie
wypiekać i czynić z niego podstawę szkolnego menu. Nie mniej, oceniając sprawiedliwie
fakty, musimy przyznać, że byliśmy, i w dużej mierze nadal jesteśmy, wychowywani
w atmosferze panicznego obowiązku i ślepego radzenia sobie wobec zewsząd otaczającego
nas braku zaufania. Kwestia przyjęcia określonej postawy w obliczu stanu zagrożenia
spowodowanego perspektywą bycia ocenianym i w konsekwencji podejmowania moralnie
wyblakłej decyzji o ściąganiu, czy oszukiwaniu nauczyciela nie omija murów szkolnych.
Wręcz przeciwnie, tradycyjna szkoła pojmowana jako miejsce, w którym trud ucznia
zamieniany jest na liczby całkowite dodatnie, a brak zaufania leży u podstaw
relacji na linii uczeń-nauczyciel-uczeń, jest idealnym inkubatorem odchyleń
od normy. Idąc tym tropem, zahaczamy tu jednak o kwestię krytyki rodzimego systemu
edukacyjnego, tudzież pewnych uwarunkowań socjo-historycznych, a nie te problemy
mają stanowić rdzeń niniejszego artykułu.
Wspólnym mianownikiem dla wszystkich wygłaszanych tu twierdzeń ma być charakterystyka
zjawiska ściągania i opis pewnych strategii radzenia sobie z oszukiwaniem w
sieci. Zakładam, że e-edukacja jest już stałą składową rzeczywistości
kształcenia (PUW jest tego najlepszym przykładem), a że jednym z pierwszych
pejoratywnych skojarzeń z szkołą jest "ściąganie", nie unikniemy włączenia
tego zjawiska do wspólnego przedziału dwóch zbiorów: edukacji onground
i edukacji online.
Można zatem zastanawiać się nad szansami zaistnienia zjawiska ściągania w sieci.
Z jednej strony, kreowanie nowych społeczności wirtualnych studentów, otwiera
nam drogę do wychowania naszych uczniów i wypracowania takich zasad współpracy,
które są opartych na zaufaniu. Wystarczy stosować odpowiednie strategie psychologiczne.
Z drugiej - bardzo ważna z perspektywy prowadzącego kursy online jest
sprawa kreowania tych zasad własnym zachowaniem. Mówiąc "po ludzku"
i traktując ucznia jak pełnoprawnego partnera, mamy spore szanse na równie "ludzki"
feedback. Jeden z moich profesorów, ku przerażeniu kadry i rozkosznej
uciesze uczniów, dawał testy sprawdzające do rozwiązania w domu. Swoją postawą
i podejściem, przekazał nam zakodowaną między wierszami informację o bezgranicznym
zaufaniu, jakim nas darzył. Zapewniam, że z wielu testów pisanych w domu zdarzało
nam się załapać dwóję.
Pamiętajmy, że w kontekście oszukiwania czy ściągania Internet jest idealnie
kryminogennym środowiskiem i bez wątpienia, poczucie bezkarności rośnie potęgowane
brakiem bezpośredniej kontroli. Przyjrzyjmy się kilku hipotetycznym sytuacjom,
które mogłyby zaistnieć w przypadku oszukiwania w sieci.
Załóżmy, że wirtualni studenci mają do zdania egzamin online (co w polskiej
rzeczywistości jest niemożliwe, ponieważ nie istnieją unormowania prawne dopuszczające
taką formę egzaminowania, nie mniej jednak, nigdy nie wiadomo, jak kwestia ta
zostanie uregulowana w przyszłości). Przyjrzyjmy się więc proponowanym przez
Illinois Univeristy strategiom radzenia sobie z oszukiwaniem :
- Ze względu na różne pory pisania testów online oraz ich liczbę w trakcie
jednego kursu, zaangażowanie podstawionej osoby, która rozwiązywałaby za nas
owe testy jest raczej niemożliwe. Wymagałoby ogromnego wysiłku zaproszenie
do przedsięwzięcia oszukiwania osoby trzeciej, która musiałaby być stale "pod
ręką", by rozwiązywać za nas powierzone nam zadania. Poza tym, kto zgodziłyby
się na takie rozwiązanie, nie czerpiąc z tego faktu wymiernych korzyści?
- Używamy systemu oddzielnych loginów i haseł, co oczywiście nie wyklucza
przekazania hasła i loginu innej osobie.
- Konstruujemy zadania i ćwiczenia w taki sposób, by kolejne elementy składające
się na zaliczenie stanowiły pewną całość i wynikały jedne z drugich. Ważny
jest różnicowany stopień trudności - określony w taki sposób, by osoba, która
wcześniej nie wykonywała zadań czy ćwiczeń, nie była w stanie rozwiązać nowego.
- Przygotowujemy zestaw krótkich testów sprawdzających przyswojoną wiedzę.
- Konstruujemy projekt czy studium przypadku w taki sposób, by brak zapoznania
się z materiałem uniemożliwiało właściwe ich wykonanie.
- Prosimy studentów o personalizację przywoływanych przypadków, czyli o odnoszenie
ich tychże do własnego doświadczenia - odpowiedzi takie będą trudne do powielenia.
- Przed egzaminem końcowym, elementem zaliczenia możemy uczynić różne prace,
dostarczane nam w ciągu trwania kursu np. eseje, rozprawki, artykuły, komentarze
etc. Dzięki takiej formie będziemy w stanie kontrolować proces przyswajania
wiedzy i obserwować ewentualny rozwój ucznia w miarę zwiększania się przyswajanego
materiału. Poznamy sposób i styl jego wypowiedzi.
- Możemy mieszać pytania lub zamieszczać różne pytania dla różnych studentów.
- Niektóre programy umożliwiają zastosowanie opcji ograniczonego czasu na
napisanie egzaminu.
- Pewnym wyjściem jest (np. przyjęta przez PUW ) metoda zdawania egzaminów
w tradycyjny sposób, czyli przed egzaminatorem.
- I, ostatni, ale nie mniej ważny sposób, pamiętajmy, że testowanie studentów
jest tylko jedną z form ewaluacji i że istnieją także inne metody, zapewniające
sprawiedliwą ocenę końcową. W końcu nauczanie to nie tylko sprawdziany.
Kolejną formą oszukiwania w sieci jest plagiat. Pamiętając, że Internet jest
studnią bez dna i możemy w jego zasobach odnaleźć nie tylko teksty, z których
będziemy czerpać do naszej nauki, ale i tzw. gotowce, zamieszczone w darmowych
bazach danych, powinniśmy być bardzo wyczuleni na możliwość otrzymania plagiatów
w miejsce rzetelnie przygotowanych i napisanych prac. I choć nie unikniemy tego
zjawiska, możemy mu jednak zapobiec, stosując się m.in. do niektórych z wyżej
wymienionych zaleceń albo wykorzystując specjalistyczne programy (np. WebCT),
czy przeszukując bazy danych celem sprawdzania nadesłanych nam prac (www.plagiat.pl,
plagiarism.org, www.plagiarism.com).
Musimy przy tym pamiętać, że istnieją dwie formy plagiatowania: pośrednia i
bezpośrednia. Pierwsza charakteryzuje się zamianą wybranych słów na ich synonimy,
druga jest kopiowaniem wprost, słowo po słowie z danego tekstu. Jak unikać tego
zjawiska w kursie online? Oto kilka rad.
- Zapoznaj się ze stylem pisarskim każdego z twoich studentów, zadając im
wypowiedzi w różnych formach w czasie trwania roku szkolnego.
- Postaraj się, by studenci oddawali prace etapami, nie wszystkie na raz.
- Zadawaj pytania problemowe, odnoszące się do napisanej przez uczniów pracy.
Dyskutuj ze studentem na temat pracy.
- Zachowuj kopie wysłanych prac.
- Uważaj na prace "kupcze", oferowane w sieci.
Jak widzimy, możliwości ściągania w sieci jest wiele. Zastanawiające jest już
samo użycie w języku potocznym słowa "ściąganie" do "ładowania"
zasobów sieciowych na naszych dyskach twardych. Ściągamy grafiki, ściągamy "mptrójki",
dlaczego by nie posunąć się dalej? W końcu materiały do tego artykułu też ściągnąłem
z Internetu i kto wie, jaką część po prostu sobie zamieniłem synonimami, a którą
skopiowałem "na żywca"?
Bibliografia:
Moore, G.S., Winograd, K., Lange, D.: You Can Teach Online. Building a Creative
Learning Environment, McGraw-Hill Higher Education, NY 2002
Howell, Ch.: Controlling Cheating Online: Using WebCT Software Manage the
Testing Environment, http://as1.ipfw.edu/99tohe/presentations/howell2.htm
Preventing Plagiarism & Cheating In Online Courses, http://illinois.online.uillinois.edu/pointers/1999_12.html
Strategies to Minimize Cheating Online, http://illinois.online.uillinois.edu/IONresources/assessment/cheating.html (tom)