Jak można sobie poradzić z granicami, które istnieją nie w sieci, ale w naszych umysłach? Jak skutecznie uczyć w wirtualnych społecznościach? Odpowiedzi na te pytania i jeszcze kilka innych w artykule Roberta Lewis'a Learning together in virtual communities.Z ust mojej Babci usłyszałem kiedyś takie powiedzenie: "Starych drzew
się nie przesadza". Czy rzeczywiście tak jest? Wszystko zależy od tego,
w jakim kontekście dojdzie do spotkania starego drzewa z ogrodnikiem.
Często zastanawiamy się, co nauczanie online ma wspólnego ongroundem?
Oszołomieni możliwością studiowania i dokształcania się przez Internet, zapominamy,
albo po prostu nie jesteśmy tego świadomi, że zdalne nauczanie jest uczniem,
który przerasta swojego mistrza - tradycyjną metodykę, zamkniętą w czterech
ścianach i dostępną od dzwonka do dzwonka. I może rzeczywiście moja Babcia miała
rację, bo zdalne nauczanie to nie tyle stare drzewo posadzone w nowym miejscu,
co nowa gałąź, która będzie początkiem nowego "zalesiania" umysłów.
To, że techniki zdalnego nauczania wyrosły z tradycyjnych metod uświadamia
nam artykuł Learning Together in Virtual Communities autorstwa Roberta
Lewisa z Lancaster University. Jego spojrzenie na teorię nauczania wydaje się
świeże. To próba uświadomienia mechanizmu przemiany tradycyjnych metod nauczania
na te, które starają się sprostać nowej rzeczywistości, "zalesiać"
nowe umysły.
Na wstępie autor nakreśla podstawowe modele przyswajania wiedzy, skupiając
się na teorii kognitywnej, zahaczając o taksonomię celów nauczania według Blooma
i dochodząc metodą top-to bottom do behawioryzmu.
Warto przyjrzeć się bliżej swoistej polemice autora z błędną interpretacją
pierwszego poziomu taksonomii Blooma. R. Lewis słusznie zauważa, że niewłaściwe
jest synonimiczne użycie pojęć "wiedza" i "informacja",
jest bowiem zwolennikiem pojmowania wiedzy jako zdolności do przetworzenia i
zastosowania przyswojonej uprzednio informacji. Oczywiście, nie jest to proces
samoistny i powinien być wspomagany odpowiednimi technikami. Niewątpliwie ważną
rolę spełnia tu także technologia.
Jednak wszystko, co zostało do tej pory napisane, to tylko preludium, katalizujące
wstępne informacje i przygotowujące nas do wprowadzenia tematu przewodniego.
Jak wskazuje sam tytuł, autor skupia się na mechanizmach tworzenia wirtualnych
społeczności i utrzymaniu ich w ryzach interakcji. Lewis kładzie nacisk na zrozumienie
różnic kulturowych, posługując się studiami przypadków, analizuje proces grupowego
uczenia się, poświęca trochę miejsca komunikacji i teoretycznym rozważaniom
na temat radzenia sobie z dystrybucją wiedzy w złożonym środowisku grup docelowych.
Jeżeli się nie zatrzymam w tej małej zachęcie do zapoznania się z treścią artykułu,
nie będzie czego czytać. Na koniec powiem tylko, że wszystko, co zostało napisane
okraszone jest slajdami prezentacji i jakby to powiedziała moja Babcia: "pierwsza
klasa". Zachęcam do lektury. (tom)